IV Niedziela po Wielkanocy

„Boże, który sprawiasz, że dusze Twych wiernych mają jedno dążenie, daj ludom Twoim to miłować, co nakazujesz, tego pragnąć, co obiecujesz; abyśmy wśród zmienności świata tam utkwili nasze serca, gdzie są prawdziwe radości” – modli się kapłan w dzisiejszej Kolekcie. A któryż dar pochodzący z Nieba, zstępujący „od Ojca światłości, u którego nie masz odmiany ani cienia zmienności” (Lekcja) może być wznioślejszy niż sam dar niestworzony – dar Ducha Świętego, Pocieszyciela? – którego, jak mówił kiedyś Jezus w przypowieści, dobry Ojciec na pewno da tym, którzy Go o Niego proszą?


Dar ten jest tak wielki, że nawet więcej niż usprawiedliwia odejście od nas Jezusa w widzialnej postaci; bo przez Ducha Świętego pozostaje On wciąż obecny w nas, w Swoim Kościele. Tenże Duch Święty poucza nas o prawdzie, odkrywając przed nami głębie tajemnic Syna Bożego i wewnętrznego życia Trójcy Przenajświętszej, pozwalając nam pojąć to, co wcześniej było dla nas zakryte; i w ten sposób, poprzez mądrość i miłość, Duch Święty doprowadza nas do pełni prawdy – do pełni bliskiego, doświadczalnego poznania Tego, który jest samą Prawdą Najwyższą i Miłością Nieskończoną.


Ale Duch Święty, pocieszając nas, jednocześnie rzuca wyzwanie światu, odkrywając przed nim jego grzech – odrzucenie Chrystusa – oraz jego konsekwencje, przypominając, że istnieje sprawiedliwy sąd, i już teraz dokonując go we wnętrzu ludzkiego sumienia. I tak oto ludzkość dzieli się pomiędzy synów światłości i synów ciemności: pomiędzy Państwo Boże a Państwo Ziemskie. Duch Święty posługuje się w tym celu nami, uczniami Jezusa: On sam świadczy w nas i przez nas, czyniąc nas niejako kanałami Swojego światła, ujawniającego i usuwającego mroki błędu i prowadzącego wszystkich, którzy tego chcą, na zielone pastwiska Boskiej Prawdy.


Duch Święty daje nam też nadzieję, ujawniając przed nami rzeczy przyszłe, które mają dopiero nadejść: wielką walkę Dobra ze Złem i ostateczne zwycięstwo Chrystusa i Kościoła. On sam będzie nas umacniał aż do końca w dawaniu mężnego świadectwa Prawdzie wiary, aż po całkowitą ofiarę z siebie na wzór Jezusa. W ten sposób będziemy na wieki uczestnikami Jego zwycięstwa. A czyż może być radość i pociecha większa aniżeli ta?