Pod koniec kwietnia Prokuratura Rejonowa w Krakowie podjęła decyzję o odmowie wszczęcia postępowania karnego przeciwko minister edukacji narodowej, pani Barbarze Nowackiej.
Pod koniec stycznia europoseł, pan Grzegorz Braun, złożył do organów ścigania zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez panią Nowacką. Chodzi o jej wypowiedź podczas konferencji zorganizowanej z okazji 80. rocznicy uwolnienia więźniów przebywających w obozie Auschwitz-Birkneau.
Lewicowa polityk powiedziała wówczas następujące słowa:
„Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady”.
Pani Nowacka usprawiedliwiała wówczas swoje słowa „przejęzyczeniem”, natomiast prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z innego powodu, uznając, że wypowiedź polskiej minister nie jest znieważeniem a „negatywną oceną w stosunku do narodu polskiego”.
Komentarze
Marzy mi się, taka Polska, w której będzie nie do pomyślenia, żeby ministrem była osoba, która cechuje się „negatywną oceną w stosunku do narodu polskiego”.
Jeżeli dobrze rozumiem komentarz do wyroku/postanowienia tj: "nie jest znieważeniem a „negatywną oceną w stosunku do narodu polskiego" wynika, że sąd uznaje to co powiedziała p. Nowacka za prawdę (skoro nie jest przejęzyczeniem), która jedynie ubodła nasze ego, a to nie może być traktowane jako znieważenie?
Jakby prawo w Polsce było "precedensowe" to po takim wyroku by się działo.