Ci, którzy, jak Maryja, słuchają Słowa Bożego i je zachowują, ci właśnie są błogosławieni. Błogosławieni są ci, którzy zachowują Słowo Boże w swoich sercach, bo tam, gdzie mieszka Słowo Boże, tam nie ma wstępu Diabeł; bo jeśli ktoś zachowuje Słowo Boże, to Ono zachowa jego. A Ono jest silniejsze niż jakikolwiek „uzbrojony mocarz”, i dlatego jest w stanie jednym palcem takiego mocarza ciemności obezwładnić i wyrzucić, i uwolnić tych, których trzymał w niewoli; i jak długo Ono przebywa w sercu człowieka, tak długo jest on bezpieczny.
Ale biada temu, kto – raz doświadczywszy dobrodziejstwa ze strony Jezusa i zakosztowawszy Jego daru prawdziwej wolności – nic z tym nie robi dalej, ale po prostu idzie w swoją stronę, żyjąc (i grzesząc) tak jak wcześniej; los takiego będzie jeszcze straszniejszy niż poprzednio, bo do swoich wcześniejszych grzechów dodał jeszcze i ten: zlekceważył Boga i Jego dar, zamknął się na Jego Słowo i udaremnił wobec siebie Boży plan Miłości. Tak właśnie było z „przewrotnym plemieniem”, które odrzuciło Tego, który sam jest Odwiecznym Słowem Ojca; i tak też może stać się i z nami, jeśli nie będziemy naprawdę żyć naszym chrztem.
Stąd też św. Paweł w dzisiejszej Lekcji napomina nas, żebyśmy „postępowali jako synowie światłości”, czujnie strzegąc nie tylko swoich uczynków, ale nawet słów i myśli, z których potem rodzą się uczynki. A czujność ta jest potrzebna cały czas, by postępować naprzód w światłości, a nie zapaść się z powrotem w ciemność, która jest jak bagno, które stopniowo wciąga, i to tak, że człowiek nawet nie zdaje sobie z tego sprawy dopóki nie jest za późno. „Diabeł, jak lew ryczący, krąży, szukając, kogo pożreć” – ostrzega św. Piotr; dlatego musimy umacniać się wciąż w wierze i wierności. Grzech leży u wrót naszego serca i czyha na nas, jak na Kaina, a przecież to my mamy nad nim panować; najlepiej więc nie wychodzić „na zewnątrz”, w ciemności świata, ale trwać „wewnątrz”, strzegąc pilnie płomienia nadprzyrodzonej wiary, nadziei i miłości w swojej duszy.
Nie ma skarbu większego niż Bóg i bliskość z Nim; ani przyjemność cielesna, ani bogactwa lub władza nie zdołają nigdy wypełnić tej pustki w naszym sercu, którą jedynie On może nasycić; mogą jedynie nas zniewolić, pochłonąć, zgasić naszą wiarę, odebrać nam na zawsze dziedzictwo w Królestwie Bożym. Dlatego nasz Pan tak bardzo wzywa nas dziś do czujności, do przyjmowania z wiarą Słowa Bożego i strzeżenia Go, żyjąc w zgodzie z Nim. A może się to dokonać tylko dzięki mocy Ducha Świętego, o którego mamy codziennie prosić Boga, a da nam. Sami z siebie, o własnych, naturalnych siłach, możemy przez jakiś czas być „dobrymi ludźmi”, ale nie świętymi; a przecież do Nieba idą ludzie nie tylko „dobrzy”, ale święci!, uświęceni przez Łaskę. Łaskę, którą Bóg daje nam za darmo (jako że to On pierwszy wychodzi ku nam z inicjatywą Miłości), ale którą naszym zadaniem jest przyjąć, a następnie troszczyć się nieustannie o jej wzrost.
Warto dzisiaj, w tę III Niedzielę Wielkiego Postu, zrobić sobie mały rachunek sumienia z tego, jak przeżyłem te ostatnie tygodnie. Jak wygląda moje zachowywanie postanowień wielkopostnych? Czy staram się jakoś ograniczać własne zachcianki, by móc swobodniej służyć Bogu? Czy staram się żyć w Jego Łasce, pamiętać o Jego ciągłej, miłosnej Obecności? Czy umiem dzielić się z innymi, oddawać ludziom i Bogu nie tylko pieniądze, ale i np. czas? Czy ten święty czas Wielkiego Postu jest dla mnie rzeczywiście czasem oczyszczenia duszy, czy też może nie różni się on niczym szczególnym od całej reszty roku?
Szczery rachunek sumienia na pewno pomoże nam przede wszystkim uznać naszą własną słabość i nieudolność; a to z kolei może i powinno skłonić nas do tego, by z całych sił wołać do Pana za Psalmistą: „Powstań, o Panie, by [stary] człowiek [we mnie] nie przemógł!” (Graduał); oraz: „Oto jak oczy sług zwracają się ku rękom swych panów, jak oczy służebnicy ku rękom swej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu, aż się zmiłuje nad nami”. I powtarzajmy często: „Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami” (Traktus). Tak; jesteśmy rzeczywiście naczyniami glinianymi, które nie umieją utrzymać na długo skarbu czystości naszego chrztu. Korzystajmy więc z Bożej pomocy, modląc się i przystępując do sakramentów Spowiedzi i Eucharystii, żebyśmy, umacniani przez samego Boga, Jego mocą zwyciężyli wszystkie przeciwności i doszli ostatecznie do celu – zmartwychwstania i wiecznego życia w Niebie. Amen.
p { margin-bottom: 0.25cm; line-height: 115%; background: transparent }