Święto Imienia Jezus – rozważania do tekstów mszalnych

W Imię Boże rozpoczynamy kolejny, już 2025 rok po narodzeniu Chrystusa. Dziś, tak jak i we Mszy na dzień 1 stycznia, wspominamy obrzezanie Pana Jezusa i pierwsze przelanie Jego Krwi Nowego i Wiecznego Przymierza, która wypełniła Stare Przymierze ze wszystkimi jego obietnicami i zapowiedziami. Ale bardziej jeszcze wspominamy pewien bardzo doniosły moment związany z tą ceremonią: nadanie Dzieciątku Imienia „Jezus”.


Imię to, przez Boga wybrane i za pośrednictwem Anioła ogłoszone Maryi i św. Józefowi, oznacza „Bóg zbawia”. W czasach Pana Jezusa było to dość popularne imię; jednakże ten Jezus jest inny niż wszyscy pozostali: o ile ich imiona tylko zapowiadały rzeczywistość Zbawienia, o tyle w Nim ono już jest rzeczywistością. Jest On Mesjaszem (po grecku: Chrystusem) namaszczonym przez Boga „Duchem Świętym i mocą”; stąd Boski przydomek „Chrystus”, nieodłącznie związany z Jego ludzkim Imieniem.


Jezus Chrystus jest również Panem: Panem ponad całym stworzeniem, ponad wszelką potęgą niebieską, ziemską, czy nawet piekielną. Nikt ani nic nie wymknie się spod Jego władzy, a jeśli pozwala On, by w obecnym czasie pozostawała ona zakryta, to czyni tak po to, by niewiernym dać szansę nawrócenia, a nam – możliwość wzrastania w cierpliwości i zbierania zasług na życie wieczne. Wkrótce jednak przyjdzie – a nawet już „nadchodzi – z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili” (Ap 1); i wszystko zostanie Mu poddane, a wówczas Bóg będzie „wszystkim we wszystkich”. I tak wszyscy, którzy przyjęli Jego Miłość, zjednoczeni w Jego Imieniu będą trwać w Jego jedności z Ojcem w Duchu Świętym, w tej niekończącej się wymianie Nieskończonej Miłości…


Bóg zbawia. On na to przyszedł na świat, „aby dać świadectwo Prawdzie” – tej Prawdzie, która jako jedyna naprawdę nas wyzwoli. On prawdziwie jest Królem. Emmanuelem. Bogiem z nami. Słowem Ojca, Królem Królów i Panem Panów… Odtąd nie musimy się już bać, co przyniesie przyszłość, nieuchronnie przybliżająca nas do grobu. W każdym cierpieniu, każdej śmierci, każdym krzyżu i każdym grobie jest teraz On, Zbawiciel, który oferuje nam ni mniej ni więcej, tylko życie wieczne.


Oto stoi u drzwi naszych serc i kołacze: to do nas należy wybór, którą drogą pójdziemy – tą wąską jak krzyż, czy tą szeroką jak nienasycona gardziel Piekła – oraz co wybierzemy: życie czy śmierć, Boga czy siebie… uczmy się więc codziennie wzywać Jego Imienia, ale wymawiajmy je z należną Mu miłością i z wypływającym z niej szacunkiem, a nie wzywajmy Go do czczych rzeczy, „bo Pan nie pozostawi bez kary tego, któryby wzywał Jego Imienia do czczych rzeczy”. Nie wycierajmy sobie ust Jego Imieniem, jak rękawem koszuli po tłustej uczcie, bo choć teraz możemy wołać „Panie, Panie”, i w Jego Imię nauczać, uzdrawiać i wyrzucać złe duchy, to jednak jeśli Go tak naprawdę z własnej winy nie poznamy, to On będzie musiał powiedzieć nam te straszne słowa: „Amen, amen, powiadam wam: Nie znam was. Odejdźcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się nieprawości, w ogień wieczny, przygotowany Diabłu i jego aniołom…”. Spieszmy się więc naprawdę poznać Tego, którego Imię jest najsłodsze i najpotężniejsze zarazem – bo „poznać” oznacza tutaj „zjednoczyć się w miłości”. Niech więc wszyscy widzą, że mamy „Imię Baranka wypisane na czołach”, że należymy do Jezusa, że słusznie nazywamy się „chrześcijanami” (tzn. Chrystusowymi). Niech w całym naszym postępowaniu da się zauważać ta miłość wzajemna, dzięki której wszyscy będą mogli poznać, nawet bez zbytecznych słów z naszej strony, że jesteśmy uczniami Jezusowymi.


Niechaj Imię Jezus będzie zawsze na naszych ustach i w naszych sercach, oświetlając naszą drogę, i niech towarzyszy nam teraz i zawsze, a szczególnie w chwili śmierci, żebyśmy mogli Je potem wyśpiewywać z bezgraniczną radością przez całą Wieczność. Przyjmijmy dar Zbawienia, i dostosujmy do niego nasze życie, myślenie i całe postępowanie; w Nim się chrońmy jak w niezdobytej twierdzy, i Nim walczmy w duchowej walce; ale przede wszystkim Nim żyjmy, upodabniając się do Jezusa i modląc się do Ojca tak jak On: jako synowie w Synu.


Czego sobie i Wam życzę (nie tylko) w rozpoczynającym się Roku Pańskim 2025.


Amen! Z Bogiem i Maryją!

p { margin-bottom: 0.25cm; line-height: 115%; background: transparent }