Gospodarka niemiecka nie ma się najlepiej. Poważne problemy finansowe przechodzą takie firmy jak Volkswagen czy Bosch, o czym informowaliśmy w Sprawkach Rano 4 listopada i 6 listopada.
W marcu 2024 roku pojawiła się informacja o dziesiątkach milionów euro wydanych przez niemiecki rząd na walkę ze zmianami klimatycznymi, poprzez budowę dróg rowerowych... w Peru. Dlaczego akurat w tym południowoamerykańskim kraju? A czy to ma większe znaczenie? Jak tłumaczą niemieccy politycy, problem zmian klimatycznych jest globalny, dlatego nie ważne gdzie powstają rozwiązania wstrzymujące procesy szkodliwe dla planety. Istotne jest to, że w ogóle powstają.
To co miało być pożyteczne dla Ziemi, raczej nie przysłużyło się układowi politycznemu w Niemczech. 6 listopada rozpadła się koalicja rządząca w Niemczech.
W tym samym czasie pojawiły się informacje o projekcie zleconym przez niemiecki rząd Towarzystwu Współpracy Międzynarodowej, pod nazwą „Promowanie zatrudnienia poprzez efektywność energetyczną i energie odnawialne w meczetach”. Czy chodzi o miejsca islamskiego kultu w kraju nad Renem? Skądże. Sytuacja przypomina tę z peruwiańskimi drogami rowerowymi. Eko-meczety mają powstać w Maroko.
Koszt całego projektu to 8,5 miliona euro. Większość tej kwoty, prawie 6 milionów euro, została przeznaczona na oddelegowanie wykwalifikowanych pracowników. Przekazano także dotację lokalną dla Organizacji na rzecz Zrównoważonego Rozwoju w wysokości 17 467 euro.
Za wartość 404 tys. euro zakupiono meble i urządzenia (np. francuskie lampy LED) dla marokańskiego Ministerstwa Energii, Górnictwa i Środowiska oraz czterech meczetów (Tadmamt, Bayazid, Koutoubia i Sunna).
Marokańczycy również się dołożyli do projektu, np. przez zwolnienie z ceł i podatków. Szacunkowa wartość ich wkładu wynosi 400 000 euro.
Niemieccy podatnicy, podobnie jak polscy, mogą się uśmiechać i być dumni z ratowania planety.