Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,
Proszę Szanownych Państwa o modlitwę za mnie - w ostatnich dniach dziewczyna, z którą wiązałem plany na przyszłość oznajmiła mi, że znalazła sobie kogoś innego i ten związek jest dla niej czymś poważnym. Nie winię jej za to, ale nie spodziewałem się, że dotknie mnie to tak bardzo. Stan w jakim się znalazłem chyba najlepiej opisują słowa Symeona do Najświętszej Maryi Panny, że Jej duszę miecz przeniknie. Oczywiście Jej cierpienie jest nieporównywalne, ale do tej pory nie byłem świadom jak takie coś potrafi zaboleć. Do tego kołatanie serca, bezsenność i stan beznadziei. Już nawet praca, którą do tej pory lubiłem i przynosiła mi satysfakcję, przestała mi się podobać. Jeśli dołożę do tego brak przyjaciół i tęsknotę za rodziną, znajomymi w Polsce i Mszą (mieszkam zagranicą, bardzo daleko do najbliższej Mszy Trydenckiej), to to wszystko się naraz nawarstwiło i po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna zwyczajnie sobie nie radzę, stąd moja prośba o Waszą modlitwę.
Bardzo dziękuję i z Panem Bogiem,
Piotr
Komentarze
Znam ten ból — i to na wielu poziomach. Nawet też mieszkam za granicą do 19. roku życia.
Wiem, że to może brzmieć mało realistycznie, zwłaszcza teraz, na swiezo, ale Bóg i czas naprawdę leczą te rany.
Zapewniam o modlitwie, a Ty módl się za nią — ofiaruj ten ból w intencji jej przylgnięcia do Boga, wiary i zbawienia.
Z Panem Bogiem.
Serdecznie dziękuję za ciepłe słowa. Ja mieszkam zagranicą od 10 lat i do tej pory myślałem, że to przez co musiałem przejść (walka z samotnością, dostosowanie się do systemu prawno-społecznego, nauka bardzo trudnego języka i przełamanie barier językowych, itd.) , że wszystko to sprawiło, że stałem się twardy i praktycznie nie do złamania. Zapewne więc prawdą jest, że pycha kroczy przed upadkiem, więc myślę, że i dobrą lekcję otrzymałem.
Ja wobec niej nie mam pretensji ani żalu i w zasadzie jestem jej wdzięczny, bo to ona zaprowadziła mnie na moją pierwszą w życiu Mszę Trydencką i otworzyła mi oczy na wiele spraw, w których do tej pory byłem ignorantem. Na zawsze będzie już w moich modlitwach i życzę jej jak najlepiej.
Raz jeszcze dziękuję za wszystkie modlitwy, czuję, że dodają mi sił, ostatnią noc udało mi się prawie całą przespać i serce też się uspokoiło.
Z Panem Bogiem.
Szczęść Boże. Zgadzam się z Marcinem że Bóg i czas leczą rany, wydaje nam się że świat się wali... Przez kilka ładnych lat nie miałam osoby z którą wiązała bym przyszłość. Na siłę nie szukałam... Modliłam się do Św. Józefa w moim kościele parafialnym o dobrego męża a jak się okazało, mój mąż o dobrą żonę do do Matki Najświętszej w swoim kościele. I tak jakoś trafiliśmy na siebie. I tak razem 15 lat w Sakramencie Małżeństwa. Katolik nie traci nadziei.
Wspomnę na modlitwie...
Bardzo dziękuję za modlitwę. Ja z nią rozmawiałem kilkukrotnie ostatnio i wyjaśniliśmy sobie wiele spraw. Ona twierdzi, że nie widziała zaangażowania z mojej strony, choć ja starałem się robić wszystko by pokazać jak bardzo mi na niej zależy. Zabrakło nam takiej szczerej rozmowy, jaką przeprowadziliśmy ostatnio, głównie to moja wina, bo ona parokrotnie faktycznie zaczynała poważne rozmowy, a mnie zawsze coś zatykało i byłem bierny. Dzisiaj wiem, że zareagowałbym inaczej. Nadal bardzo ją kocham, nie wiem czy ona sobie jeszcze to wszystko dokładnie przemyśli, czy to już definitywnie koniec. Wiem, że te ostatnie 2 tygodnie to najgorszy okres w moim życiu i zrobiłbym wszystko, żeby ją odzyskać.