Zbliżają się wybory i z tej okazji chciałbym zwrócić Twoją, mój Drogi Czytelniku, uwagę, choć możliwe jest, że wzbudzę Twój opór. Wskażę na to jak nie tylko niekatolickim, ale w ogóle absurdalnym konceptem jest demokracja.
System ten funkcjonuje już na tyle długo, że współczesny człowiek, w tym wielu katolików, uważa go za oczywistą oczywistość. Pomińmy może na razie fakt, że wkrada się on również do Kościoła katolickiego. Serca wielu hierarchów opanował duch kolegializmu, czyli właśnie demokracji. Szczególnie na Zachodzie, choć w Polsce już również, wielu świeckich uważa, że ma coś ważnego do powiedzenia na temat kształtu Kościoła.
Wróćmy jednak do spraw państwa. Demokracja. Niespełna 20 milionów Polaków będzie za 2 tygodnie zapytanych o to, co jest najlepsze dla Polski. Naprawdę pomyślmy, jak jest to absurdalne. Czy głosujący musi przed oddaniem głosu zdać jakiś egzamin z wiedzy o historii, o charakterystyce takiego a nie innego systemu gospodarczego, czy przed oddaniem głosu trzeba wykazać się choćby pełną znajomością historii głosowań każdego kandydata? Pomińmy na razie w ogóle wyborców niebędących katolikami. Oni kierują się swoją logiką i większość z nich zagłosuje na Trzaskowskiego, Hołownię lub kandydatów lewicy. Trudno. Ale co dzieje się z katolikami? Jak bardzo dali się oni wkręcić i nabrać na demokrację...
Czy w najbliższej przyszłości możliwy jest inny ustrój? W sposób oczywisty nie. Czy niezagłosowanie w ogóle celem zademonstrowania swojego braku uznania dla demokracji jest jakąś opcją? Moim zdaniem absolutnie nie. Moim zdaniem mamy obowiązek zagłosować. Ale im mniej w tym emocji charakterystycznych dla kibica piłkarskiego, że jest mój klub i obcy klub, że mój klub aż po grób itp. tym lepiej. Rozum, a nie emocje. Skoro już żyjemy w tym niemądrym systemie, w którym wszyscy jesteśmy zapytani kto ma rządzić w Polsce, proponuję w tym tygodniu modlić się za te wybory i za swój własny wybór. Zadać sobie trochę trudu i poczytać o tym, czy np. wysoki socjal jest katolicki.
Na te słowa jedna grupa wyborców mogła się zapalić i pomyśleć "no właśnie!". Ci niech koniecznie w tym tygodniu poczytają czy z kolei liberalizm jest katolicki. Nie chodzi nawet o to, żeby zmieniać swój wybór. Byleby dokonać go w pokorze: "Maryjo, Królowo Polski, jakże mało wiem... Jakże wstyd mi, że mam oddawać głos na taką, a nie inną przyszłość Rzeczpospolitej, proszę Cię wskaż mi jak mam zagłosować". Im więcej ludzi w tym tygodniu oddało by swój głos do dyspozycji Najświętszej Maryi Panny, tym większa szansa na lepszą przyszłość dla naszej Ojczyzny.
Komentarze
W tym roku 3 maja mieliśmy piękną kumulację - Święto Królowej Polski (nie jakieś bzdurne konstytucje) i pierwszą sobotę miesiąca.
Z kolei wczoraj mieliśmy niedzielę Dobrego Pasterza. Wysłuchałem przepięknego kazania, w którym ksiądz Michał Wierzejewski FSSPX dobitnie uzasadniał od kogo pochodzi władza i do czego obliguje tych którzy tę władze otrzymają. Warto to sobie wziąć do serca przy wyborze ludzi, którzy nami zarządzają.
Tylko jeden kandydat mówi tak otwarcie komu należy zwrócić koronę Polski i Kogo należy intronizować, żeby w Polsce było normalnie. Wydaje mi się, że każdy szanujący się katolik już dawno to powinien dostrzec. Tylko czy Polacy zdążą otworzyć oczy? Czas pokaże.
Demokracja to jeden z dopuszczalnych ustrojów. Wypowiadali się na ten temat papieże Leon XII,XIII i Pius X. W demokracji nie chodzi o to czy ktoś się zna na prowadzeniu państwa ale o to, że istnieją grupy interesu i one są reprezentowane przez przedstawicieli. Demokracja jest systemem który najtrudniej przechodzi w tyranię ale nie jest to rzeczą niemożliwą. Poza tym już byli królowie co zwalczali wiarę katolicką. Co jeśli będzie król co będzie narzucał gender, sponsorował tęczowe marsze, wspierał tęczowych i prześladował ich krytyków, zmuszał dzieci do gendera i tęczowej propagandy oraz zwalczał wiarę katolicką? Czy taki król nie może zaistnieć? Był już kiedyś chociażby Henryk VIII Tudor.
Takiemu królowi trzeba by się było zdecydowanie przeciwstawić. Na pewno było za mało naprawdę świętych królów. Łatwiej by było zmienić takiego złego króla, niż zmienić demokrację.
Jak dla mnie, mogłoby nie być wyborów, średnio mi się chce na nie chodzić.